Egipskie kawiarnie
Mieszkańcy przeludnionego Egiptu mogą być pewni, że Allach zawsze zapewni im słoneczną pogodę i nieskończoną ilość wolnego czasu. Nic więc dziwnego, że w całym kraju pełno jest ulicznych kawiarenek, gdzie mogą cieszyć się jednym i drugim. Rzadko zdarza się, żeby mężczyzna przez cały dzień nie zajrzał do miejscowej kafejki, by wymienić żarty ze znajomymi czy omówić najświeższe nowiny. W 1830 r. Edward Lane wydał Obyczaje i tradycje współczesnych Egipcjan, gdzie oceniał, że w Kairze funkcjonuje ponad 1000 kawiarni. Przy ówczesnej populacji miasta na każdą z nich przypadało zatem 400 potencjalnych klientów. Zakładając, że współcześnie ta proporcja się nie zmieniła, liczba stołecznych kafejek przekracza zapewne 30 tys.
Różnorodne klimaty
Słowo kahwa brzmi znajomo, co nie powinno dziwić, bo polska "kawa" ma arabsko-turecki rodowód. W Egipcie jednak oznacza ono nie tylko na-pój, ale też miejsce, gdzie się go pije - zarówno prowizoryczny stragan z żelaznym dzbankiem i kilkoma szklankami, jak i olśniewającą przepychem jaskinię hazardu. W Kairze kawiarnia to miejsce spotkań ulicznych gangów, stęsknionych za domem przybyszów z prowincji czy też grupek intelektualistów. Są tu lokale dla par. muzyków, rekinów czarnego rynku, lewicowców, islamskich ekstremistów, homoseksualistów, emerytowanych generałów i sutenerów. Jest nawet kawiarenka dla głuchoniemych, gdzie dysputy prowadzi się w całkowitej ciszy za pomocą gestów.